W niedzielę rozegraliśmy 3. kolejkę w Extralidze. W hicie weekendu wicemistrz okazał się lepszy od mistrza.
Galport Świecie – Haber Team 5:4 (0:2)
Bramki:
Galport: Kamil Domański 2, Dawid Kawka 1, Kajetan Wojciechowski 1, Kacper Tarkowski 1 (samobójcza).
Haber Team: Krystian Belzyt 3, Przemysław Modrzyński 1.
MVP meczu: Kamil Domański (Galport).
Szał kart:
Galport: Kamil Domański (złota), Dawid Kawka (srebrna), Damian Stasikowski (brązowa).
Haber Team: Krystian Belzyt (złota), Adrian Wróblewski (srebrna), Dominik Woźniak (brązowa).
Większość 1. części nie przyniosła wielu emocji i okazji bramkowych. Oba zespoły dobrze dysponowane były w defensywie. Bramkarze nie mieli za dużo pracy. W 12. min. Haber Team skutecznie skontrował, a podanie Kacpra Tarkowskiego na gola zamienił Krystian Belzyt. 30 sekund przed końcem pierwszego kwadransa meczu mistrz zadał drugi cios. Po dwójkowej akcji z Adrianem Wróblewskim ponownie do siatki trafił Belzyt. Galport jeszcze odpowiedział strzałami Dawida Kawki i Olafa Wójtowicza, ale Grzegorz Okuniewski był czujny. Początek 2. części wstrząsnął obrońcą mistrzowskiego tytułu. Już po 29 sekundach Kamil Domański zdobył kontaktowego gola, po tym jak zabrał na 15 metrze piłkę Krystianowi Belzytowi. 47 sekund później były gracz Galportu Kacper Tarkowski niefortunnie przeciął podanie Kajetana Wojciechowskiego kierując piłkę do własnej bramki i był remis 2:2. W 18. min. wicemistrz już prowadził po akcji Bartosza Przypisa, którą na długim słupku skutecznie zamknął Dawid Kawka. Potem „setkę” zmarnował Kawka, a Wojciechowski założył „siatę” Okuniewskiemu, ale na szczęścia dla bramkarza piłka zatrzymała się na słupku. W 21. min. Galport po rzucie rożnym rywali wyprowadził skuteczną kontrę trzech na dwóch. Damian Stasikowski zagrał piłkę do Kajetana Wojciechowskiego, a ten nie dał szans Okuniewskiemu. Mistrz do gry wrócił 120 sekund potem, gdy Krystian Belzyt z niemal zerowego kąta zaskoczył Fabiana Hillera. W kolejnych minutach oba zespoły dążyły do zdobycia następnego gola. Haber Team wycofał bramkarza, ale ten manewr nie przyniósł powodzenia. W 28. min. Kamil Domański zabrał piłkę Adrianowi Wróblewskiemu już na połowie rywali i z kilku metrów posłał ją do pustej bramki. Jednak to nie był koniec emocji, bo po błędzie Olafa Wójtowicza w obronie Przemysław Modrzyński zdobył kontaktowego gola. Haber Team miał 43 sekundy na wyrównanie, ale rozegrał je źle nie zagrażając już bramce Hillera. Po pięciu zwycięstwach z rzędu drużyna Krzysztofa Piątkowskiego musiała przełknąć gorycz porażki.

Raf-Mix & Partnerzy – GMD Plus 8:3 (5:2)
Bramki:
Raf-Mix: Michał Igliński 2, Łukasz Cięgotura 2, Kacper Rybacki 2, Marcin Wanat 1, Mateusz Waszak 1.
GMD Plus: Dawid Duma 1, Marcin Gaca 1, Michał Glazik 1,.
MVP meczu: Michał Igliński (Raf-Mix & Partnerzy).
Szał kart:
Raf-Mix: Michał Igliński (złota), Łukasz Cięgotura (srebrna), Marcin Wanat (brązowa).
GMD Plus: Marcin Gaca (złota), Dawid Duma (srebrna), Michał Glazik (brązowa).
GMD Plus po raz kolejny zagrało bez nominalnego bramkarza, a do tego zabrakło Damiana Rybackiego, Mateusz Zbiranka, Jakuba Mizdalskiego czy obecnego dzień wcześniej Jakuba Krukowskiego. Między słupkami stanął wracający do gry po kontuzji Krzysztof Skomra. Tak się pechowo terminarz ułożył, że zespół Damiana Ejankowskiego w trzecim swoim meczu znów zagrał z jednym z kandydatów do mistrzostwa. Ponownie zaczął przyzwoicie, ale z czasem rywal zaczął uciekać. W 3. min. Raf-Mix objął prowadzenie po strzale Michała Iglińskiego, lecz GMD szybko wyrównało za sprawą Dawida Dumy. W 6. min. Kacper Rybacki huknął z 10 metrów pod poprzeczkę i faworyt ponownie prowadził. Jednak znów riposta piłkarzy GMD Plus była szybka, bo po 20 sekundach do remisu doprowadził Marcin Gaca. W 8. min. multimedalista naszej ligi po raz trzeci wyszedł na prowadzenie po strzale Marcina Wanata, a do przerwy jeszcze je dwukrotnie poprawił. W 10. min. po raz drugi Skomrę zaskoczył Rybacki, a tuż przed zakończeniem 1. części na 5:2 trafił Michał Igliński. Po przerwie GMD Plus zagrało z „lotnym bramkarzem” Dawidem Dumą. Najpierw ten manewr przyniósł gola Michała Glazika na 3:5, lecz później już strzelał tylko Raf-Mix. W 18. min. po dobrze rozegranym rzucie wolnym przez Wanata ładnym uderzeniem popisał się Łukasz Cięgotura. Cztery minuty potem ten sam zawodnik posłał piłkę do pustej bramki z własnego pola karnego i było 7:3. Końcowy wynik ustalił w 23. min. Mateusz Waszak, a asystę zaliczył Igliński.

Noe-Trans/Rolmasz Przysiersk – Olimp Futsal Team 4:3 (2:2)
Bramki:
Noe-Trans: Adam Kardas 2 (1 – rzut karny przedłużony), Kacper Kurkiewicz 1, Paweł Zieliński 1 (samobójcza).
Olimp FT: Łukasz Dormowicz 2, Szymon Szymański 1 (rzut karny).
MVP meczu: Adam Kardas (Noe-Trans/Rolmasz Przysiersk).
Szał kart:
Noe-Trans: Adam Kardas (złota), Radosław Tuleja (srebrna), Cezary Mrozowski (brązowa).
Olimp FT: Łukasz Dormowicz (złota), Paweł Zieliński (srebrna), Szymon Szymański (brązowa).
W zespole z Przysierska zagrali już Radosław Tuleja i Adam Kardas, ale zabrakło Mateusza Rumińskiego i Patryka Kotali. W składzie beniaminka pojawił się Piotr Gross. Na pierwszego gola czekaliśmy do 6. min., a zdobył go Adam Kardas po asyście Kacpra Kurkiewicza. Olimp odpowiedział po 50 sekundach, gdy siatki trafił Łukasz Dormowicz. W 8. min. Noe-Trans znów wygrywał, gdy pechowo przed własną bramką interweniował Paweł Zieliński po zagraniu Kardasa. Potem przysierszczanie powinni podwyższyć wynik, lecz okazji nie wykorzystali Martin Gerke i Nikodem Kwaśniewski. W 13. min. przy wślizgu „Kardi” pomagał sobie ręką, a że działo się to w obrębie „7” sędzia podyktował rzut karny, którego na wyrównującego gola zamienił Szymon Szymański. W 16. min. kosztowny błąd poza polem karnym popełnił rezerwowy bramkarz beniaminka Miłosz Kurkowski, który wykorzystał Kacper Kurkiewicz i zespół Dariusza Gerke po raz trzeci wyszedł na prowadzenie. I ponownie go nie potrafił podwyższyć i w efekcie je stracił. W 22. min. do remisu 3:3 doprowadził Łukasz Dormowicz. Ten sam zawodnik mógł minutę później skompletować hat-tricka, lecz trafił tylko w słupek. Piłkarzom Olimpu remis zabrał nadmiar fauli. Ten szósty na 23 sekundy przed końcem popełnił Dormowicz faulując Radosława Tuleję. Adam Kardas wykorzystał rzut karny przedłużony. Po chwili miał on okazję jeszcze raz strzelać z 10 metrów po faulu Piotra Grossa na Marku Biernackim, ale tym razem trafił w słupek.

