Podsumowanie
Gresta i Partnerzy – Livar Śródmieście Grudziądz 3:7 (2:2)
Bramki:
Gresta: Oskar Adametz 2, Filip Ławicki 1.
Śródmieście: Nikodem Cukrowski 2, Amadeusz Olszewski 2, Mateusz Cieszyński 1, Denis Rienkiewicz 1, Kacper Pryszło 1.
MVP meczu: Nikodem Cukrowski (Livar Śródmieście Grudziądz).
Obie drużyny po raz drugi zagrały ze sobą w tym sezonie. Świecianie byli żądni rewanżu za porażkę 6:10. W 45. sekundzie Mateusz Cieszyński dał prowadzenie grudziądzanom, w których składzie pojawili się nieobecni w sobotę Denis Rienkiewicz i bramkarz Piotr Piechocki. Po minucie odpowiedział Oskar Adametz. Piłkarze Gresty próbowali pójść za ciosem. Okazje mieli Mikołaj Topór i Michał Kolano (z linii bramkowej piłkę wybił Patryk Bączkowski). W 6. min. Oskar Adametz, mimo asysty rywali, oddał skuteczny strzał z 7 metrów i dwukrotny mistrz naszej ligi objął prowadzenie. W kolejnych minutach oba zespoły miały swoje sytuacje, ale kolejny gol padł dopiero w 13. min. Wówczas do remisu doprowadził Amadeusz Olszewski z pomocą rykoszetu. W 16. min. Śródmieście odzyskało prowadzenie po strzale Nikodema Cukrowskiego, a asystował mu Kacper Pryszło. Po 40 sekundach na 4:2 podwyższył Denis Rienkiewicz, który od 7. min. grał jako „lotny bramkarz”. Gresta mogła szybko wrócić do gry, lecz po uderzeniu Mikołaja Topora z rzutu wolnego grudziądzan od straty gola uratował… Maciej Cerajewski, który stał przed linią bramkową i nie zdążył odskoczyć. W 22. min. Greście w sukurs przyszła poprzeczka po mocnym strzale Denisa Rienkiewicza. Potem „setkę” zmarnował Amadeusz Olszewski. „Amek” zrehabilitował się szybko trafiając na 5:2. W 26. min. Filip Ławicki jeszcze przedłużył nadzieję świecian na odrobienie strat popisując się strzałem z własnej połowy do pustej bramki. Jednak po 30 sekundach zgasił ją Nikodem Cukrowski zdobywając szóstą bramkę dla Śródmieścia. W 28. min. grudziądzanie zadali jeszcze jeden cios, a jego autorem był Kacper Pryszło. Rozmiary porażki mógł w ostatniej minucie zmniejszyć Mikołaj Topór, ale nie wykorzystał rzutu karnego przedłużonego. Jego strzał z 10 metrów obronił Piotr Piechocki.
