Dwa ostatnie mecze Extraligi w 2025 roku przyniosły sporo emocji i niespodziankę dużego kalibru.
Haber Team – Olimp Futsal Team 4:6 (1:2)
Bramki:
Haber Team: Krystian Belzyt 2 (1 rzut karny), Adrian Wróblewski 1, Przemysław Modrzyński 1.
Olimp FT: Paweł Zieliński 2, Mateusz Skowroński 1, Damian Fijałkowski 1, Karol Misiaszek 1, Wiktor Zacharek 1.
MVP meczu: Paweł Zieliński (Olimp Futsal Team).
Szał kart:
Haber Team: Krystian Belzyt (złota), Damian Maćkiewicz (srebrna), Dominik Nebak (brązowa).
Olimp FT: Paweł Zieliński (złota), Wiktor Zacharek (srebrna), Karol Misiaszek (brązowa).
Mistrz zagrał bez Grzegorza Okuniewskiego i Kacpra Tarkowskiego, a przy ławce zabrakło trenera Jerzego Siemienieckiego. Z kolei kolegów z Olimpu nie wspierał tym razem z ławki Damian Gross. Beniaminek już w 2. min. zaskoczył zespół Krzysztofa Piątkowskiego, gdy po zagraniu Karola Misiaszka gola zdobył Paweł Zieliński. Cztery minuty później na 2:0 podwyższył ładnym strzałem z ostrego kąta Mateusz Skowroński. Później dobre okazje zmarnowali Bartosz Majorek i Dominik Zając. W 10. min. gorąco było pod bramką Artura Zająca po rzucie wolnym, ale ten obronił uderzenie Dominika Woźniaka, a poprawka piłkarza Wisły Gruczno była niecelna. W 14. min. Wiktor Zacharek zmarnował „setkę” na 3:0, co zemściło się po 30 sekundach. Artur Zając obronił strzał Macieja Słupeckiego, ale przy dobitce Krystiana Belzyta nie miał szans i do przerwy beniaminek wygrywał 2:1.
W 2. części mistrz próbował przejąć inicjatywę, jednak piłkarze Olimpu dobrze bronili się, blokowali strzały. W 19. min. Damian Fijałkowski zabrał na środku boiska piłkę Przemysławowi Modrzyńskiemu i w sytuacji sam na sam podwyższył na 3:1. Dwie minuty potem rezerwowy bramkarz Olimpu Miłosz Kurowski sfaulował przed własną bramką szarżującego Modrzyńskiego. Rzut karny pewnie wykorzystał Krystian Belzyt i znów zespoły dzielił tylko gol. W 22. min. beniaminek wyprowadził zabójczą kontrę. Karol Misiaszek trafił w słupek, ale szczęśliwie piłka wróciła do niego. Poprawka z niemal zerowego kąta była już skuteczna. Obrońca mistrzowskiego tytułu po 50 sekundach znów złapał kontakt. Tym razem on skutecznie skontrował. Po zagraniu Belzyta gola zdobył Adrian Wróblewski. Później do remisu powinien doprowadzić Woźniak, ale najpierw spudłował z bliska, a przy drugiej sytuacji przegrał pojedynek z Kurowskim. Po drugiej stronie boiska Damian Maćkiewicz nie dał się zaskoczyć Misiaszkowi i Dominikowi Zającowi. Haber Team w 27. min. wycofał bramkarza, ale ten manewr nie przyniósł powodzenia mimo strzałów z dystansu Belzyta. Minutę później Paweł Zieliński po przechwycie piłki z własnej połowy posłał ją do pustej bramki i było 5:3. Na 33 sekundy przed końcem jego wyczyn powtórzył Wiktor Zacharek, choć w efektowniejszy sposób. Największa niespodzianka w Extralidze stała się faktem. Jeszcze na otarcie łez Przemysław Modrzyński zdobył czwartego gola dla mistrza zmniejszając rozmiary porażki.

Galport Świecie – Raf-Mix & Partnerzy 5:1 (0:1)
Bramki:
Galport: Bartosz Przypis 1, Wojciech Węgrzyn 1, Dawid Kawka 1, Kamil Domański 1, Kajetan Wojciechowski 1.
Raf-Mix: Łukasz Cięgotura 1.
MVP meczu: Kamil Domański (Galport Świecie).
Szał kart:
Galport: Kamil Domański (złota), Wojciech Węgrzyn (srebrna), Fabian Hiller (brązowa).
Raf-Mix: Kamil Naparło (złota), Marcin Wanat (srebrna), Łukasz Ciegotura (brązowa).
Oba zespoły zgoła inaczej podeszły do tego hitowego starcia. Galport wystawił 13 zawodników, w tym debiutujących w jego szeregach Damiana Lisieckiego i Lyubomira Kolomychuka. Natomiast Raf-Mix miał tylko dwóch rezerwowych. Zabrakło Marcina Mikołajewicza, Mateusza Kończalskiego, Michała Wojciechowskiego i Mateusza Waszaka. Za to w składzie znaleźli się także dwaj debiutanci Radosław Ankierski i Maciej Sonnefeld. Pierwsza połowa była wyrównana. Czujni byli obaj bramkarze. Kamila Naparło dwukrotnie zaasekurował Radosław Ankierski. W 10. min. ofiarnym wślizgiem przeciął on podanie Tomasza Prejsa do Kolomychuka. Trzy minuty później Ankierski po raz drugi przeszkodził Kolomychukowi w zdobyciu debiutanckiego gola, tym razem zatrzymując piłkę na linii bramkowej. Wtedy Raf-Mix prowadził 1:0, bo w 11. min. wynik otworzył Łukasz Cięgotura po zagraniu Marcina Wanata.

Drugi kwadrans należał do Galportu, który stworzył sobie więcej bramkowych okazji. W 18. min. Kamil Domański idealnie w „uliczkę” wypuścił Bartosza Przypisa, a ten nie zmarnował sytuacji sam na sam z Kamilem Naparło i był remis. Później dobrą okazję zmarnował Wojciech Węgrzyn, a Damian Stasikowski i Maciej Śliwiński obili obramowanie bramki Raf-Mix’a. Przy dobitce „Śliwy” kapitalnie interweniował Naparło. W 22. min. Kacper Rybacki mógł znów wyprowadzić na prowadzenie multimedalistę naszej ligi, ale przestrzelił w pojedynku sam na sam z Fabianem Hillerem. W 26. min. Galport wyszedł na 2:1 po akcji dwóch zawodników pierwszoligowego KS Gniezno. Olaf Wójtowicz zagrał do Węgrzyna, a ten ograł Ankierskiego i strzałem z 7 metrów zaskoczył Kamila Naparło. 90 sekund później Kamil Domański podwyższył wynik i Raf-Mix miał dwie minuty na odrobienie strat. Wycofał bramkarza, ale ten manewr szybko spalił na panewce. Dawid Kawka strzałem z własnej połowy posłał piłkę do pustej bramki i było pewne, że już tylko Galport będzie w Extralidze miał komplet punktów na koncie i zostanie samodzielnym liderem. Jeszcze na 38 sekund przed końcem, po stracie „lotnego golkipera” Marcina Wanata piątego gola, a ostatniego w 2025 roku w ProfTools Lidze, strzelił Kajetan Wojciechowski i wicemistrz wygrał 5:1.
